Konferencja prasowa i nowe szczegóły. To Blizzard nie chce współpracy
We wczorajszej konferencji prasowej na temat negocjacji KeSPA – Blizzard udział wzięli wszyscy najważniejsi członkowie zarządu Federacji. Wspierani dodatkowo przez obie stacje telewizyjne OGN i MBC, oraz dwanaście licencjonowanych ProTeamów, które razem zgodziły się ustanowić KeSPA jako swojego jedynego reprezentanta. Oznacza to, że od teraz cała koreańska scena eSportowa rozmawiać będzie z Blizzardem jednym głosem. Czy to coś zmieni? Ciężko powiedzieć, ponieważ cała konferencja, mimo ładnych słów, obarczyła winą za nieporozumienie drugą stronę i potwierdziła tylko, że KeSPa za nic w świecie nie zgodzi się na ciężkie warunki. Mogliśmy natomiast dowiedzieć się kilku szczegółów na temat tego, w jaki sposób Blizzard prowadzi z KeSPA rozmowy.
Konferencję prasową otworzył Cho Ki Haeng, Prezydent Federacji. W swoim krótkim oświadczeniu najpierw wyraził wielki żal z powodu całej sytuacji, a dopiero później wytłumaczył, jak do rozłamu doszło:
Pomimo tego, że negocjowaliśmy z Blizzardem szczerze i sumiennie przez ostatnie trzy lata, amerykański producent gry potwierdził ostateczne rozejście z KeSPA w medialnym wywiadzie, bez jakiejkolwiek wcześniejszej informacji. Chcemy wyrazić nasz głęboki żal z tego powodu. 23 kwietnia, przebywający w kwaterach Blizzarda w Irvine Mike Morheime powiedział koreańskim mediom, że negocjacje z KeSPA dotyczące praw intelektualnych natrafiły na impas, więc firma szuka nowego partnera.
W chwilę potem Sekretarz Federacji, Choi Won-Je poinformował zebranych, że na począku negocjacji Blizzard prosił o zastosowanie Non-disclosure agreement, na podstawie której obie strony miały zakaz przekazywania informacji bądź komentowania rozmów na zewnątrz. Ostatnią wypowiedź CEO Blizzarda traktują oni więc jako zerwanie Non-disclosure agreement i zamierzają wyjaśnić, jak naprawdę przebiegały rozmowy z Blizzardem, ponieważ czują się oczernieni przez wycieki nieprawdziwych informacji.
Na samym początku swojej argumentacji, oficjele KeSPa zwrócili uwagę na to, jak ciężko jest negocjować na polu sportu elektronicznego, który jest branżą bardzo młodą, dopiero rozwiającą się. Zaznaczyli oni, że dopiero w przyszłości zobaczymy, jakie są prawdziwe rozmiary i możliwości oraz prawne dylematy tej gałęzi rozrywki. Na chwilę obecną można ją umiejscowić pomiędzy przemysłem gier wideo a rozrywką sportową. KeSPA stwierdza ponadto, iż eSport jako scena nie jest wyłącznie miejscem spotkania producentów gier z widzami i graczami, ale także doskonałą arenę marketingowych i PR-owskich działań. I cieżko odmówić temu tokowi rozumowania słuszności. Niemniej był to tylko wstęp, mający ugruntować dalszą argumentację Federacji.
W tym miejscu zaczęli oni dowodzić, że rozwój i implementacja gry na arenę eSportową wymaga wielostronnego porozumienia i współpracy pomiędzy producentami gier a organizatorami lig i różnymi federacjami narodowymi. Ich zdaniem, tylko przy wspólnym dążeniu i wspieraniu się tych elementów możliwe jest przekucie dobrej gry w prawdziwy eSportowy tytuł. KeSPa zaznacza również, że jeśli producenci tytułów eSportowych zaczną nagle żądać większych zysków po latach, gdy gra zyska niespotykaną popularność, to postawią oni pod ścianą całą resztę uczestników tej sceny – czyli organizatorów, federacje oraz graczy i widzów.
Szefostwo KeSPA, wypowiadające się w imieniu nie tylko wszystkich ProGamerów i ich trnerów, ale także silnego biznesowego lobby, tłumaczyło jak ważna jest równowaga w tym eSportowym ekosystemie. Niemniej, w swoim języku używali oni ciągle eufemizmów – jakaś scena eSportowa, jakaś Federacja, jakaś gra jakiegoś producenta. Tym czasem prawda jest taka, że spór ten dotyczy tylko jednej Federacji i tylko jednego kraju, ponieważ nigdzie indziej scena eSportowa nie żyje. I nie chodzi tutaj o wszystkie przyszłe tytuły, jakie mają kiedyś powstać, ale konkretnie o StarCrafta 2 i to właśnie przez wzgląd na tytuł i Blizzard po drugiej stronie rozmowy są kluczowe.
KeSPA zdaje sobie sprawę, że bez StarCrafta 2 może wkrótce po prostu przestać istnieć. Po premierze drugiej części dokonać może się bowiem taki sam przełom, jak po wyjściu SCBW. Dlatego też wszyscy w Korei zdają sobie sprawę, jak ważna jest wspólpraca i przekonanie Blizzarda. Dlatego też, na wczorajszej konferencji padły zapewniania, że KeSPA jest gotowa spłacić wszelkie żądania drugiej strony dotyczące opłat za wykorzystywanie tytułu. Federacja również chętnie zaoferowała swoją pomoc marketingową do promowania w mediach wszystkich produktów firmy Blizzard. KeSPA jest nawet gotowa użyczać Blizzardowi „swoje dobra” – czyli graczy, sponsorów i nadawców telewizyjnych. Niemniej, pozostałe żądania odbierane są jako zupełnie niezwiązane z tematem praw autorskich. Zdaniem Federacji, są to żądania irracjonalne i w aktualnym brzmieniu nie mogą być zaakceptowane. Oto ich lista:
- Okres umowy na korzystanie z gry trwa jeden rok. (Ten zapis pozwalałby Blizzardowi co rok renegocjować lub zrywać umowę).
- Wcześniejsza zgoda Blizzarda na wszystkie ligowe zmiany i decyzje, takie jak podpisywanie kontraktów ze sponsorami, materiały reklamowe i plan transmisji.
- Opłata licencyjna za prowadzenie każdej ligi, a także wpływy z innych licencji i zysków od sponsorów przekazywane Blizzardowi.
- Prawo własności wszystkich nadanych programów telewizyjnych.
- Prawo do wysyłania audytorów Blizzarda do KeSPA.
Zebrani przedstawiciele koreańskiej Federacji zaznaczyli, że to właśnie o te żądania rozbija się cała sprawa. KeSPA nigdy nie negowała praw autorskich czy intelektualnych drugiej strony, natomiast te warunki mają, zdaniem Federacji, zupełnie inny charakter. W ciągu trzyletnich negocjacji KeSPA kierowała się wyłącznie zabezpieczeniem wszystkich graczy oraz partnerów i wielokrotnie prosiła o wznowienie negocjacji i dyskusję nad warunkami. To Blizzard nie był chętny do rozmów, wielokrotnie odrzucając prośby. W efekcie, w ciągu trzech lat, od kiedy prawnicy Blizzarda złożyli na ręce KeSPA „dokument o zakazie transmisji StarCrafta”, przedstawiciele obu stron spotkali się tylko kilka razy! Korea raz jeszcze potwierdziła, że Blizzard zachowywał się coraz gorzej, im bliżej było do premiery SC2. Ostatni raz rozmowy otwarte zostały w czerwcu 2009, jednak Blizzard przerwał je bardzo szybko. Po wyjściu bety KeSPA prosiła o spotkanie z szefem Blizzarda, jednak jedyną odpowiedzią, jaką usłyszeli, to domaganie się spełnienia wszystkich żądań.
Kończąc konferencję, przedstawiciele KeSPA zaznaczyli, że pomimo tego, iż Blizzard stwarza wiele problemów w rozmowach, Federacja wciąż jest chętna rozmawiać i negocjować, dla dobra sportu elektronicznego i wszystkich jego fanów. Dodając, że nie zamierzają wycofać się ze swojej roli najważniejszego organizatora eSportowego, poinformowali jednocześnie, że wysłali oficjalny list do Dyrektora Blizzarda wzwyający do ponownego otwarcia rozmów.
Czy Blizzard odpowie? Z wersji przedstawionej na wczorajszej konferencji jasno wynika, że całe negocjacje i rozmowy, rozpoczęte 3 lata temu, były od początku zaplanowane przez Blizzard na ten cel. Producent z Irvine gra all-in – albo zmusi KeSPA do zrzeknięcia się większości swoich autonomicznych praw oraz przywilejów i razem z Federacją zacznie budowę eSportu poza Koreą, albo zostanie sam bez wsparcia Korei, ale za to z wielkim tytułem i wielkimi perspektywami, choć bez doświadczenia. Czy uda się przełamać ten impas? Czasu coraz mniej. Premiera SC2 pod koniec lipca i do tego czasu wszystko musi być jasne.




IMO Blizz gra zbytnio na zwłokę. KeSPA chce zapłacić, a ci dalej mają ich głęboko w poważaniu. Poza tym gra ‚all-in’ ze strony Blizz’a jest conajmniej dziwna. Sami nie dadzą rady zrobic czegos, nad czym KeSPA pracuje od wyjscia SC:BW. Przez to tylko odpychają od siebie progamer’ow.
@Misi33k
Myślę, że Blizza stać na to, żeby zatrudnić tyle ludu o takich kwalifikacjach, że KeSPA skończyłaby jako nielicząca się organizacja. Poza tym jeśli KeSPA nie dostanie SC2 to choćby się dwoiła i troiła, wszystkie telewizje świata promowałyby ją i jej SCBW, dostałaby miliardy dolarów wsparcia od różnych organizacji, a Blizz robiłby cienkie, niedorastające do pięt KeSPA turnieje to i tak nasz koreański przyjaciel zdechłby w zapomnieniu.
Fakt – Blizz może i przegina, ale trzeba powiedzieć sobie PRAWDĘ! Stać ich na to i mogą sobie na to pozwolić mając w ręku SC2. Krzywić się można, ale rozumiem tą „krótką piłkę” z ich strony. Zresztą… organizacji typu KeSPA może być mnóstwo, a Starcraft 2 – tylko jeden.
Cały czas trzeba pamiętać o nieznanym „partnerze”, którego poszukuje Blizzarda. A jeśli go poszukuje, to znaczy że już wcześniej odpowiednie przymiarki były robione i wiedzą, na jakie zainteresowanie mogą liczyć.
I w mniemaniu szefów Blizzarda, mogą oni znaleźć sobie partnera z USA lub EU, który ma doświadczenie w organizowaniu sportowych eventów i razem stworzyć odpowiednią strategię rozwoju z niebywałym kapitałem.
A poza tym – teraz widać wyraźnie, że Blizzard planował tak zagrać od bardzo dawna. To nie jest nagła desperacja tylko przemyślana strategia i widać po niej – że Blizzard naprawdę uważa, że StarCraft 2 będzie miał wielkie możliwości.
Istnieje też takie rozwiązanie, że Blizz z jakimś partnerem rozwinie się na rynek EU-US i tutaj powstanie wielka federacja, osobna ProLiga i turnieje, wszystko na prawach Blizza i z pomocą nowego partnera. Tymczasem w Korei pozostanie KeSPA jako Federacja niemal rządowa, dalej wydawać będzie własne licencje, nie będzie nadawać nielicencjonowanych programów a za prawo do używania tytułu płacić będzie zasądzone przez prawo procenty i tyle.
Jest jeszcze taka kwestia, że poprzez cały ten szum medialny wszyscy dookoła przekonują się tylko o tym, jak wielkim hitem ma być SC2. Potencjalni przyszli partnerzy, potencjalni niedzielni gracze, potencjalni zawodowcy, potencjalne media. Wszyscy oni widzą teraz, że o SC2 wielki biznes chce się bić, i to jest kolejny sygnał, że Blizz ma kod do żyły złota.
I sprawa ostatnia – po raz kolejny już czysto hipotetyczna… czyli co zrobili by pro? To, że teraz Korea mówi jednym głosem, to oczywiście pół prawdy. De facto nikt się pojedynczych Pro nie pytał, co oni na to, tylko menadżerowie podjęli decyzję o wsparciu KeSPA – co jest oczywiste. A jeśli już za 2 lata mieli by możliwość ubiegania się o licencję innej organizacji – niezależnej, rozbudowanej głównie poza Koreą, oferującą inne programy TV, inne ligi i inne turnieje, inny styl – bo europejski. Wielu z nich wylatywało by do nas tutaj rozgrywać wyzwania.
Mnie się wydaję, że Blizzard trochę za dużo żąda od KeSPA. Chyba zapomniał, że gdyby nie Korea, to w SC:BW nigdy nie powstałaby tak duża scena, że nie byłoby tylu sponsorów, ogromnych pieniędzy itp. W zasadzie to nie Blizzard, ale KeSPA wypromowała tytuł „Starcraft”, więc chociażby za ten fakt (dzięki temu Blizzard zarobi OGROMNE pieniądze za samo sprzedanie drugiej części gry) mogliby trochę odpuścić.
gdyby nie korea… gdyby nie blizzard to te progejmery ke$py microwalyby na plantacjach ryzu
Po obu stronach jest troche racji. I ciekawy bardzo jestem jak to sie rozwinie. I co sie stanie gdy do porozumienia nie dojdzie. Nie ma co ukrywac, ze bez koreanskich progamerow scena sc2 nie bedzie tym samym. Pewnie, ze jest wielu dobrych graczy w US-EU, ale mimo wszystko nie sa tak dobrzy jak koreanczycy. Nasuwa sie wiec kolejne pytania. Jak bardzo koreanska scena jest przywiozana do SCBW, ewentualnie jak latwo i jak szybko progamerzy moga zerwac kontrakt ze swoim teamem. Na jak dlugo sa podpisywane kontrakty. Bo kto bedzie chcial to oleje kespe i koree i przeniesie sie do US/EU zeby grac w SC2. Co do tego, ze blizzard moze powolac do zycia calkiem osobna scene SC2 bez udzialu i korzystania z doswiadczenia kespy nie mam watpliwosci. Maja na to kase i na pewno przemysleli ta decyzje.
Blizzard może postawić warunki jakie chce Kespa nie ma tutaj nic do powiedzenia. Podejrzewam ze bazujac na doswiadczeniach z rozwojem eSportu na bazie SCBW wlasnie blizzardowi zalezy zeby w koncu rozwinelo sie to na calym swiecie a nie tylko w Korei. Zasieg ogolnoswiatowy a nie ograniczony do jednego panstwa to jednak jest ogromna roznica finansowa i wg mnie glownie o to chodzi. Wiadomo ze jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniadze.
Blizzard chce zawładnąć e-sportem w Korei poprzez uległą organizacje. Moim zdaniem Kespa zrobiła dużo roboty, wiec blizzard nie powinien wchodzić ze swoimi brudnymi butami jej kontrolować.
moim zdaniem w tym co pisze kespa jest też trochę racji, nie wydaje mi sie aby blizzard bez koreii mogl wiele zawojowac, moim zdaniem nawet jesli blizz stworzy inna organizaje na wzor kespy, to i tak nie oszukujmy sie, nie osiagnie tego co osiagnela kespa w korei (sory ale to korea napedzila cala to machine zwana scbw), jednak nasuwa mi sie pytanie co dla nas jest lepszym rozwiazaniem – wedlug mnie lepszym rozwiazaniem byloby dogadanie sie przez blizzard z koreanczykami, oraz stworzenie w europie//usa drugiej organizacji na wzor kespy, jak wiadomo konkurencja jest zdrowa =]
„gdyby nie korea… gdyby nie blizzard to te progejmery ke$py microwalyby na plantacjach ryzu” – spoon667, rządzisz! xD
Irracjonalne. Blizzard activision probuje wejsc w sfery zupelnie nie dotyczace, producentow gier komputerowych i trzymac tam wszystkich za jaja. I efektem tego moze byc zaprzestanie rozwoju eSportu a nie jego rozszerzenie.
Irracjonalne jest to co napisałeś.
Ktoś wyżej wspominał,że bez koreańskich progamerów gra nie będzie tak fajna jak SCBW. Ale proszę się zastanowić, gdyby w Europie lub USA powstała liga, w której zawodnicy wykonywaliby te same czynności co progamerzy w Korei, czyli wykonywali normalny, dobrze płatny zawód, gdzie codzienne treningi trwają ok 6-8 godzin. To obiecuje, że nawet w Naszej kochanej małej Polsce znalazłoby się paru graczy,którzy byliby na poziomie gosu. Powiem to głośno bo nie wstydzę się tego poglądu: Niech Blizzard zostawi Kespe w spokoju organizuje podobne ligi w Europie, a Kespa sama wróci na kolanach prosząc o pozowolenie. Dlaczego ten pomysł uważam za słuszny?
a) Gracze poza koreą mogliby w końcu stanąć w szranki z gosu i gra byłaby na prawdę wyrównana
b) E-sport rozwinie się poza Koreę, szczerze, niech sobie ledwo zipi w Europie i USA, ale nie zapominajmy,że ta społeczność jest dużo większa co oznacza,że zdychający E-sport poza Koreą może się lepiej trzymać niż cudowny E-sport w Korei.
Kończąc chciałbym również przyznać,że rzeczywiście bez Kespy SCBW nie osiągnął by tyle a zatym Blizzard nie zdobyłby sławy w tak dużej mierze. Rzeczywistość jest jednak brutalna,gdyż Blizzard jest już sławny a to co trzyma teraz w rękach(SC2) to po prostu jest jak lep na muchy, gracze sami przyjdą aby zagrać a progamerzy, aby być na „topie” opuszczą choćby Koreę, żeby tylko móc zbijać dalej te same kokosy.
Zupełnie nie interesują mnie koreańskie rozgrywki. Za to liga europejska to jest coś co na pewno bym oglądał. Nie oszukujmy się, Kespa jako organizacja stricte koreańska dbac będzie wyłącznie o koreańskie interesy. Dlatego ktokolwiek inny by się tego podjął dla nas może to oznaczac wyłącznie poprawę sytuacji. Zresztą działania Blizza wskazują, że mają to wszystko już ładnie obcykane. Ja tam mam zaufanie do tego co robią. A Koreańczycy niech sobie plują w brody.
Moim zdaniem Blizzard jest chciwy na kasę. Zarabiają tyle hajsu na WoW, zarobili jako Activision Blizzard kilkanaście mln dolarów na sprzedaży Modern Warfare 2 i jeszcze im mało. Doszli do wniosku, że sama sprzedaż gry to im nie wystarczy, bo przez kilka następnych lat oprócz na sprzedaży samej gry, mogą jeszcze zarabiać krocie na różnych ligach i turniejach. Zrobią to, ale na swoich warunkach, by jak najwięcej kasy wydoić. Tylko zapominają, że to różne organizacje, sceny, gracze, wypromowały markę Starcrafta, więc zamiast być chociaż troszkę wdzięcznym za promowanie gry tyle lat i pójść na jakieś ustępstwa, to oni chcą zgarnąć całą pulę. Poza tym zobaczcie jak się cwaniaczki ustawiły, żeby zorganizować jakiś turniej np jak na Terran.pl to trzeba ich prosić o zgodę :[ Nie wiem jak jest teraz, ale w przyszłości pewnie jeszcze od każdego turnieju będą wołać o $.
Pingback: Activision Blizzard Announces Significantly Better-Than-Expected First Quarter CY 2010 Financial Results | Web Hosting and Web Design For Small Business
nowy : i tutaj sie przejawia prostackie myslenie czlowieka ktory zapewne zbyt wiele nie osiagnal i zbyt wiele nie osiagnie.
zacznijmy od tego ze blizzard jest FIRMĄ. Firma ma przynosic jak najwieksze dochody sprzedajac swoje produkty/uslugi a nie byc instytucja charytatywna ktora odda swoj produkt zeby inni mogli trzepac kase. Rozumiem ze Ty bys oczywiscie swoje efekt wielu lat pracy, staran, wyrzeczen oddal innym zeby tez mogli zarabiac jakbys juz mial kupe kasy – nei wierze !
Tworzac swoj bardzo dobry produkt, sprzedajac w dobry sposob zarabiaja pieniadze i tyle. W tym momencie z jakiej racji maja zgadzac sie na dowolne rozporzadzanie ich wlasnoscia, bez ich zgody i kontroli.
Kolejnym argumentem jest to ze blizzard nikogo nie prosi na kolanach zeby to kupowali – ich produkt broni sie sam i zacheca JAKOSCIA wykonania.
Dlatego w pelni rozumiem podejscie blizzarda. Niech to bedzie nawet dla kasy – cel moralnie sporny w ocenie ale TO JEST ICH PRODUKT I JAK BEDA CHCIELI TO ZAKAZA DYSTRYBUCJI W KOREI czy dowolnym innym kraju koniec kropka.
Patrzac na to z innej strony uwazam ze blizzardowi bardziej chodzi o rozwoj (a co za tym idzie wiekszy doplyw $$$) e-sportu poza korea, nie chca aby taki wielki dystans dzielil graczy non-korean z koreanskimi cyborgami. Myslisz ze Draco jakby mial warunki w Polsce to by nie gral zawodowo? Gracz mzona powiedziec w pol-amator nawiazywal rowna walke a nawet wygrywal z czolowka swiata ktora nic inengo w zyciu nie robila tylko gra w SC. Skonczy sie SC i skoncza sie i oni.
Spojrzmy teraz z perspektywy Kespy. Piszecie ze to przeciez Kespa tak bardzo wspierala scene SC:BW i to dzieki nim scena e-sportowa tak sie rozwinela. Fakt to jest prawda tylko trzeba zwrocic uwage ze rozwinela sie tylko u nich i taki sam cel przyswiecal im – KASA KASA KASA. Przeciez nie zrobili tego zeby jakis dżejdong bisu czy inny karakan mial co robic w zyciu tylko po to zeby oni dla nich trzepali sos. Afera z ustawianiem i sprzedawaniem gier tylko i wylacznie to potwierdza. Teraz nadchodzi czas SC2 – nie ma co sie oszukiwac ze SC:BW padnie, padna transmisje, padnie ogladalnosc, gracze straca motywacje. To niestety zachwieje sens istnienia Kespy bez ugody z blizzem – nie bedzie SC2, nie bedzie kespy.
W tym sporze moze byc tylko jeden wygrany – Blizzard. Kwestia czasu.