Stare, ale jare – Pierwsze WCG w Polsce, 2001
WCG – World Cyber Games. Globalne Cyber-Igrzyska. Na scenie Starcrafta miały od zawsze status najważniejszych rozgrywek na świecie. „Od zawsze” – dla wszystkich poza tymi, którzy pamiętają, że nawet WCG miało swój początek – i to sporo już po wyjściu SC.
Gdzie i jakie początki miało WCG? Chyba nie trudno uwierzyć, że swoje korzenie te rozgrywki mają w Korei Południowej. To właśnie koreańska korporacja, znany na całym chyba świecie Samsung, stworzył podwaliny pod najbardziej prestiżowy do dzisiaj turniej – wzorowany na olimpiadzie, w której dyscyplinami zostały najbardziej wymagające gry komputerowe.
Pierwsze WCG zostało zorganizowane w 2000 roku i było dość kameralnym turniejem. Wystartowało w nim 17 krajów, były tylko 4 gry (poza naszym RTS’em były to Quake III, Age of Empires 2 oraz FIFA 2000). Co jednak dla nas najważniejsze – już w pierwszej cyber-olimpiadzie nie zabrakło Starcrafta – gry, która 2 lata po wydaniu przeżywała swój najlepszy okres – to był właśnie początek prawdziwego progamingu w Korei – którego dalszy rozwój doprowadził do powstania przemysłu esportowego służącego do dzisiaj całemu światu za wzór zbudowanej na bardzo solidnych i rozsądnych zasadach zupełnie nowej branży.

Rok 2000 to początek World Cyber Games – turniej WCG Challenge!
Ale wśród polskich graczy (i nie tylko graczy) te rozgrywki odbiły się bez większego echa – jeśli już ktoś gdzieś wspomniał o WCG2000 (a ściśle mówiąc turnieju o nazwie WCG Challenge), to raczej w charakterze ciekawostki, tak jak mówi się bądź pisze o nowym rekordzie Guinessa w zawiązywaniu sznurówek na czas lub o lokalnym „turnieju” w rzucaniu arbuzem w dal. Jednym słowem – totalna egzotyka (no dobra, wyszły dwa słowa).
To rok 2001 przyniósł w tym względzie zmiany. I to duże zmiany. Zasięg WCG w tym roku znacząco wzrósł (33 kraje), po raz pierwszy obejmując Polskę. Należy dodać, że był to debiut bardzo udany!
Wszystko zaczęło się od kampanii reklamowej na niemałą skalę. Były billboardy we wszystkich większych miastach, były reklamy w radio i telewizji. O cyber-ollimpiadzie można było również wyczytać z plakatów (patrz zdjęcie), te zaś szczególnie chętnie rozwieszano w kawiarenkach internetowych. Dlaczego?

WCG 2001 – to prawie 400.000 uczestników z 33 krajów.
Poza tym, że to oczywiście świetny sposób dojścia z informacją na temat turnieju do graczy – kawiarenki internetowe miały odegrać bardzo ważną rolę w kwalifikacjach do pierwszego polskiego WCG. Organizator krajowy zdecydował, że pierwszy etap eliminacji zostanie rozegrany właśnie w kawiarenkach internetowych. Wybrano 50 największych punktów w całym kraju, gdzie mieli zostać wyłonieni najlepsi gracze do finału w Warszawie. Ściśle mówiąc po jednym graczu w Starcrafta i po jednym w FIFA, na każdą kawiarenkę biorącą udział w eliminacjach.
Nie jestem pewien, czy zdajecie sobie w pełni sprawę z tego, co napisałem powyżej. To były jedyne polskie eliminacje do WCG, które w 100% zostały rozegrane poza Internetem – tylko po sieci lokalnej (LAN)! Całość eliminacji zamknęła się w aż 102 turniejach (50 turniejów + finał warszawski, dwie gry), zaś w finale warszawskich zagrała równa setka graczy! Takiej skali nie powstydziłby się żaden turniej w kraju dzisiaj, po 8 latach. Dodajmy, że przez tyle lat te dwa rekordy nie zostały wciąż pobite przez żaden inny turniej, nawet kolejne edycje polskich eliminacji do WCG.
Ale to oczywiście suche liczby. Ilość wcale nie musi iść w parze z jakością, prawda?
Ponieważ byłem tam, grałem w turnieju i wciąż go pamiętam, spróbuję Wam go nieco przybliżyć – zacznę od dwóch największych wad „systemu kawiarenkowego”.
Po pierwsze – i to chyba najzabawniejsze wspomnienie z tego WCG – wymyślony śmieszny system eliminacyjny w razie, gdyby w jednej kawiarence zgłosiło się więcej niż, bodajże 8 chętnych. Mianowicie, każdy gracz musiał rozpocząć od gry… przeciwko komputerowi! Grało się na mapie Challenger i decydował albo czas, w którym pokonało się przeciwnika albo w razie przekroczenia 30 minut – ilość zdobytych w grze punktów.
Jeśli jeszcze nie spadliście ze swoich krzeseł – dodam, że ilość zdobytych punktów miała wyższy priorytet, więc wszyscy zaczęli kombinować, jak ich najwięcej zdobyć przez te – oczywiście wykorzystane do ostatniej sekundy – pół godziny. Kluczowe okazały się trzy pomysły:
- wysyłało się od razu robotnika do gracza komputerowego i „odciągało” jego robotników, żeby nie przeszkadzał się rozbudowywać;
- brało się Zerga, bo consume był (i jest) jedyną metodą na pozbycie się swojej własnej armii bez straty punktów;
- istniał bug, który odkryło kilka osób, polegający na tym, że morfowało się i anulowało w kółko guardiany z mutalisków – w ten sposób dostawało się punkty za każdą próbę.
Dodam z nieukrywaną do dzisiaj dumą, że nikt w kraju nie osiągnął wyższego ode mnie wyniku „uczciwą” metodą (bez wykorzystania buga z guardianami) :P.
Każdy uczestnik otrzymywał na pamiątkę bardzo fajną okrągłą podkładkę pod mysz, na których nie starte egzemplarze polowali gracze jeszcze lata później.

Top16 WCG2001 PL: (od góry od lewej) Fizban, Cagret, Macia, Nohope, (tylni rząd) GreatZyneck, Tomson, Mario, (środkowy rząd od prawej) Destiny, Blackman, KaGieBe, Młody, (dolny rząd od lewej) Raven, Cyborg, Polo, Majtek, Napoleon
A potem już był finał w Warszawie – i to nie byle gdzie, w budynku Reform Plaza. Do dziś uważam, że lepszych warunków gracze już nigdy potem nie uraczyli, ale trzeba przyznać, że publika nie miała praktycznie warunków do śledzenia gier poza finałowymi.
Finał był rozgrywany następującym systemem: 50 graczy podzielono na 8 grup, z których po dwóch najlepszych graczy awansowało do finału właściwego, rozgrywanego systemem pucharowym z drabinką przegranych (Double Elimination Cup).
W grupie trafili mi się dwaj super-faworyci: Zyneck oraz sYs. Zrobiłem wielką niespodziankę eliminując tego drugiego z grupy i zarazem turnieju. W dalszej części finału pokonałem również okrytego sławą KaGieBe! Po grze zorientowałem się, że stoi za mną grupka graczy i patrzy z niedowierzaniem. Ludzie podchodzili i gratulowali mi – to było świetne uczucie!
Później już zatrzymali mnie tOmsOn i Fizban, ale i tak byłem dumny z siebie. W końcu byłem totalnym debiutantem i do czasu tego turnieju rozegrałem jakieś 500 gier 1vs1 łącznie. Moje własne otwarcia (przypomnijmy, że nie było jeszcze replayów) sprawdziły się przeciwko o wiele bardziej doświadczonym graczom, którzy rozegrali do tego czasu wiele tysięcy gier. Udowodniłem innym, ale przede wszystkim sobie, na co mnie stać. Byłem chyba najszczęśliwszym przegranym tego WCG!
Na podium stanęli tOmsOn, Mario i GreatZyneck.
Cała trójka otrzymała wartościowe nagrody, z których najważniejszą oczywiście był wyjazd do Seulu na finały światowe.
Cała reszta (wszyscy finaliści) dostali głośniki Samsunga – mam je zresztą w domu do dzisiaj (patrz zdjęcie).

Głośniki Samsunga, które otrzymał każdy finalista – moje wciąż działają i dobrze służą bratu!
To jednak nie nagrody były najważniejsze. To skala turnieju, globalnego, w którym na grę spojrzano dokładnie tak, jak widzieli ją gracze szlifujący swoje umiejętności. Żaden inny turniej nie wyniósł gry tak wysoko – do rangi sportu, który jest ponad bariery dzielące ludzi i w atmosferze zdrowej rywalizacji potrafi ich łączyć. Idea WCG była ponadczasowa i zasiana w roku 2001 wśród graczy na całym świecie, była dla wielu z nich główną siłą motywującą do dalszej pracy nad sobą i swoimi umiejętnościami. To właśnie WCG rozbudziło tak ambicje i jeszcze bardziej podniosło rywalizację wśród polskich graczy przez następne lata. Każdy marzył o tym, aby wygrać polskie eliminacje lub przynajmniej jak najdalej w nich zajść, a w skrytości liczył na to, że dostanie szansę na reprezentowanie swojego kraju oraz że zobaczy z bliska niemalże mityczną Koreę… (jestem pewien, że odkąd finały były organizowane w różnych już miastach, dla wielu graczy rozgrywki te straciły swój główny atut)
Jeśli więc nie wiedzieliście, dlaczego „stara gwardia” z takim sentymentem się odnosi do WCG2001 – mam nadzieję, że Wam pomogłem to zrozumieć.
P.S. Naprawdę zmuszałem się, aby w tym artykule nie rozpocząć wspominania wszystkich graczy, którzy stanowili czołówkę w tych czasach i walczyłem z sobą, aby nie napisać rozprawki na temat stylów gry, które wtedy obowiązywały. O tym jednak – obiecuję – napiszę osobny artykuł (pewnie nie jeden), w innym odcinku Stare, ale jare
Bonus i sprostowanie! Zacznę od tego drugiego – pomyliłem się pisząc, że wciąż nie były dostępne replaye – właśnie w roku 2001 wprowadzono patch 1.08, który dodawał opcję zapisu powtórek. Bonusem zaś jest raport z tego turnieju przygotowany przez Netwars.PL! Znajdziecie w nim tabelę turniejową, replaye (niestety linki nie działają, może ktoś ma na dysku jeszcze?) oraz obszerny komentarz i wiele zdjęć. Serdecznie polecam i pozdrawiam z tego miejsca Replay`Loadera, który odnalazł ten raport. Plik do ściągnięcia – tutaj.





Dobry art, przyjemnie sie czyta
gj Raven!
niezły art
mam jedną prośbę – zdjęcia w tej wielkości nie są za czytelne, przydał by się jakiś powiększasz w formie jakiegoś flasha;]
wsio ok ale nie spodobalo mi sie ze napsiales
„ozegrałem jakieś 500 gier 1vs1 łącznie…rzeciwko o wiele bardziej doświadczonym graczom, którzy rozegrali do tego czasu wiele tysięcy gier. ”
Watpie ze zagrali pare tysiace gier
@plepleple
popieram pomysl, ale to powiekszenie to raczej sie w Javie script robi
Super materiał.Dobra robota Raven ^^
Piotrka (KGB) i Kajetana (Majtka) odrazu rozpoznałem ;-D .Z reszta jak można zapomnieć…
Fajowe
Dodałem na końcu wpisu raport Netwars.PL z 2001 roku! Są tam zdjęcia, bracket, a nawet… replaye z turnieju!
Dzięki Replay`Uploader
/R
to byly czasy…
Hmm, pomyślę o tym – ale te zdjęcia mam tylko w takiej rozdziałce, więc powiększasz tutaj wiele nie pomoże (w oryginalnych rozmiarach wrzuciłem to).
Oczywiście, że zagrali – gra była wydana w 1998 roku, od tego czasu niektórzy mieli już na koncie lekko powyżej 10.000 gier! (tOmsOn chyba już wtedy chwalił sie, że ma na koncie jakieś 20.000 gier, ale nie jestem do końca pewien czy to było w 2001, czy później, gdy już ruszyło LCT.
/R
świetny artykuł
hej w raporcie nie ma replayow, linki sa martwe.
pls jak ktos ma te repy to zarzuccie !
fajny artykuł, fajnie się czyta.
Szkoda ze zdjęcie w małej skali ale i tak takie lepsze niż zadne
Pozdrawiam
wow, ciekawy artykuł, byłem uczestnikiem tego finału w Korei. Gra Fifa 2001. Może ktoś z uczestników tamtego wydarzenia tu jest;) gg 1680414, Pozdr Marek